A czy znacie? - Strona ks. kan. dr. Romana Bulińskiego

Przejdź do treści
O mnie
W numerze 1(29)/2001 „Głosu Świętego Mikołaja” proponujemy zapoznanie się z tekstem rozmowy, którą z naszym księdzem Proboszczem przeprowadzili redaktorzy miesięcznika parafii pw. Matki Bożej Królowej Męczenników.
Jest to przedruk tekstu, który ukazał się w numerze 7-8(54)/1998 „Na oścież”.
Redakcja: Z czym kojarzy się księdzu Proboszczowi data 15 czerwca 1989 roku?
Ks. Roman Buliński: W tym dniu zostałem wezwany do księdza biskupa Mariana Przykuckiego. Zanim wszedłem do biura, zauważyłem, że od biskupa wyszedł właśnie ksiądz Stanisław Grunt. Ksiądz biskup zaproponował mi probostwo. Zdziwiłem się, gdyż byłem od siedmiu lat proboszczem w Toruniu – Kaszczorku. Kiedy ksiądz biskup powiedział, że pójdę do Fordonu, pomyślałem, że zacznę budowę nowego kościoła i zajmę się organizowaniem nowej parafii. Ksiądz biskup oświadczył jednak, że mam przejąć parafię pod wezwaniem świętego Mikołaja po księdzu Stanisławie Gruncie w Fordonie. Po krótkim zastanowieniu się powiedziałem: - Księdzu biskupowi nie mówi się „nie”. Na to ksiądz biskup powiedział - Bóg zapłać. Wszystko stało się nagle i szybko. Wróciłem do domu i oświadczyłem mamie, która mieszkała ze mną na plebanii, że przeprowadzamy się do Fordonu.

Jak matka księdza Kanonika przyjęła wiadomość o przeprowadzce?
Spokojnie.

Czy znał ksiądz Proboszcz wcześniej nowe miejsce pracy?
O Fordonie nic nie wiedziałem, gdyż nigdy tu wcześniej nie byłem. Skręcając z mostu na Wiśle w prawo zobaczyłem niezbyt zadbane domy przy ulicy Bydgoskiej, potem Rynek, dwa kościoły. Nie wiedziałem, że oba należą do parafii, którą otrzymałem pod opiekę. Zgodę na przyjęcie parafii wyraziłem “w ciemno” nie wiedząc o niej absolutnie nic.

Czy jadąc do Fordonu, Ksiądz wiedział, co go tutaj czeka?
Nie. Absolutnie nie. W małym środowisku np. w Kaszczorku po 6 miesiącach działalności można było zjednać parafian. W dużym środowisku, jak Fordon, zjednanie parafian trwa znacznie dłużej i z większymi oporami. W małej parafii istnieje bliższy kontakt między ludźmi. W dużych parafiach, w których uczestniczy w nabożeństwach około 1/3 mieszkańców więzi międzyludzkie są słabsze. Ludzie mieszkający w blokach nie znają się wzajemnie. Nowi mieszkańcy Fordonu nie znają starych mieszkańców i odwrotnie.

Wiemy, że ksiądz Kanonik interesuje się problematyką rodzinną. Dlaczego?
Moja praca magisterska tematycznie związana była z rodziną, gdyż jest to komórka społeczna mająca jedyne i niepodważalne walory w poprawnym funkcjonowaniu ludzi.

Może ksiądz Kanonik opowie o swojej rodzinie?
Urodziłem się w Toruniu, wychowałem w Unisławiu. Mój ojciec był człowiekiem niezwykle skromnym i pracowitym. Pracował jako murarz i malarz. Ponieważ moja mama zmarła wkrótce po moim urodzeniu, ojciec ożenił się z siostrą mojej mamy, która wychowywała mnie i o prawie trzy lata starszą ode mnie siostrę. W domu był mundur strażacki ojca. Kiedy zmarł, odbył się niezwykle uroczysty pogrzeb. Brało w nim udział ponad czterdziestu księży i orkiestra strażacka. Wtedy to dopiero dowiedziałem się, że ojciec był współorganizatorem Straży Pożarnej w Unisławiu.

Jest Ksiądz autorem takiego powiedzenia: „Parafia jest pierwszą szkołą człowieczeństwa”.
Parafia jest, poza wspólnotą rodzinną, drugą wielką rodziną rodzin, która wywiera wpływ na kształtowanie się konkretnej osoby.

Pracował ksiądz w kilku parafiach jako wikariusz i jako proboszcz. Którą z parafii wspomina ksiądz najlepiej?
Proboszczem jestem w drugiej parafii. Po ukończeniu seminarium zostałem skierowany do pracy w Grodzicznie. Kiedy zobaczyłem niewielką wieś, byłem przerażony. Do wsi dochodziły dwa autobusy, jeden rano, drugi po południu. Po seminarium, gdzie żyłem w przyjacielskiej grupie rówieśniczej, poczułem się początkowo jak na wygnaniu. Proboszcz przyjął mnie serdecznie i poinformował o zakresie obowiązków. Uczyłem religii w kościele, później w sali katechetycznej. Do sąsiednich wsi dowozili mnie gospodarze. Kiedy na raty kupiłem motor WSK, dojeżdżałem sam. Pracowałem tam trzy lata. Odchodziłem z żalem. Tę parafię wspominam najmilej.

Na ile seminarium duchowne przygotowuje do pracy duszpasterskiej w różnych parafiach?
Seminarium Duchowne w Pelplinie ma dobre tradycje i daje dobre przygotowanie. Absolwenci tej uczelni radzą sobie w pracy duszpasterskiej. Większość młodych księży zdobywa doświadczenie w pracy w różnych parafiach. Zanim młody ksiądz zostanie proboszczem bywa wikariuszem, w kilku parafiach. Tam styka się z różnymi środowiskami wiernych. Uczy się również doświadczając współpracy z różnymi proboszczami. Zwykle jest tak, że przyjmuje to co dobre, a odrzuca to co nieskuteczne. Sam byłem wikarym w Grodzicznie, Drzycimiu, Iłowie, Wejherowie, Toruniu, Wąbrzeźnie. Od każdego z proboszczów nauczyłem się czegoś. Mam znajomych w parafiach, w których pracowałem i zawsze jestem tam mile widziany.

Który z przedmiotów wykładanych w seminariach przydaje się w pracy duszpasterskiej najbardziej?
Seminarium przygotowuje całościowo z wielu dziedzin. Trudno wskazać przedmioty ważniejsze. Całość wiedzy zdobytej w seminarium jest przydatna w pracy duszpasterskiej np. absolwent KUL może posiąść głębszą wiedzę z niektórych przedmiotów, ale nie posiądzie teologicznego instynktu, który daje seminarium. W seminarium wpływ na ukształtowanie się osobowości kapłanów ma ojciec duchowny.

Proboszcz jest ojcem parafii, ojcem wikariuszy. Co jest najbardziej istotne w budowaniu wspólnoty?
To złożona sprawa. Przede wszystkim serce, a nie przewodzenie. Wikariusze z parafii św. Mikołaja odchodzili na studia, na stanowiska proboszczów. Relacja proboszcz – wikariusze stanowi czynnik dobrego funkcjonowania wspólnoty parafialnej.

Parafia św. Mikołaja jest matką kościołów w nowym Fordonie Podczas tworzenia nowych parafii następuje migracja wiernych. Czy to zjawisko stanowi utrudnienie w pracy duszpasterskiej?
Na pewno utrudnienie. Nowoprzybyli mieszkańcy z trudem wchodzą w nowe wspólnoty parafialne. Najtrudniej jest np. rodzinom wojskowych, którzy wielokrotnie zmieniali miejsce zamieszkania. Do nowych parafian wysyłam powitalne listy. Dołączam do nich informacje o Mszach św., nabożeństwach, godzinach urzędowania Biura Parafialnego, jednym słowem o porządku życia parafialnego. Jest to nieraz pierwszy list otrzymany przez nich w nowym miejscu zamieszkania. Często dziękują za taką miłą niespodziankę.

Najbliżej kościoła św. Mikołaja jest kościół i parafia św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Czy to nie jest zbyt blisko?
W 1990 roku filia parafii św. Mikołaja stała się samodzielną parafią pod wezwaniem św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Na proboszcza nowej parafii został powołany młody wówczas ks. Stanisław Pozorski. Niektórzy ze zdziwieniem przyjęli gotowość oddania 4000 parafian. Ksiądz biskup przyjął tę propozycję z życzliwością i radosną aprobatą. Uważałem, że w dwu sąsiadujących parafiach, na zasadzie zdrowej konkurencji, wzrośnie aktywność parafian w jednej i drugiej.

Czy integracja parafii, w której są nowi i starzy parafianie jest trudniejsza od integracji nowej wspólnoty parafialnej?
Integracja zależy od konkretnych ludzi. Jeśli wśród parafian znajdą się ludzie chętni do współpracy z duszpasterzami to niezależnie od tego w jakiej parafii zamieszkają będą uczestniczyli w realizacji zamierzeń określonej wspólnoty. Zaś ludzie, którzy dawno opuścili swoją parafię, gdy ją odwiedzają mówią o niej z sentymentem.

Czy wyjazdy do pracy duszpasterskiej do Niemiec wpłynęły na ukształtowanie się wizerunku estetycznego kościoła, jego otoczenia, czy wynika to z wewnętrznego wyczucia estetycznego?
Na pewno wyjazdy do Niemiec spowodowały zachętę do zmiany otoczenia wokół świątyni (trawniki, krzewy, drzewka, kwiaty, parkany). Doświadczenie z Niemiec przeniosłem na nasz grunt już w Toruniu – Kaszczorku oraz tu w Fordonie. Sam lubię również pracować w pięknym otoczeniu.

Czy jakieś doświadczenia z wyjazdów do Niemiec przydały się Księdzu w pracy duszpasterskiej tu – w Polsce?
Będąc tam w Niemczech zrozumiałem ważność Sakramentu Pokuty, w takiej postaci w jakiej prowadzony jest u nas. Pozytywnie odbierałem udział laikatu w pracy duszpasterskiej na rzecz parafii. Liczba czynnych parafian, mówię tylko o Bawarii, porównywalna jest z liczbą w Polsce.

W biurze parafialnym stoi komputer. Jaką rolę pełni w parafii?
Zawsze chciałem mieć maszynę do pisania, która zastąpi przepisywanie ręczne tekstów przez kalkę. Ten wynalazek właśnie to umożliwia. Pomaga w przygotowywaniu ogłoszeń parafialnych, prowadzeniu finansów i innych statystyk parafialnych. Nauczyłem się obsługiwania komputera i jestem z tej umiejętności zadowolony. Mam podłączony komputer do sieci Internetu i widziałem Wasze elektroniczne wydanie „Na oścież”.

Czy lokalizacja, sąsiedztwo Zakładu Karnego wpływa na pracę i zachowanie parafian?
Mieszkańcy chyba nie odczuwają działania tej instytucji. Dzieje się to podobnie, jak w przypadku, gdy ktoś mieszka przy ruchliwej ulicy z tramwajami, czy przy torze kolejowym. Po jakimś czasie przyzwyczajają się. Nasi wikariusze pełnią jednak posługę duszpasterską w Zakładzie.

Czy widać próby odradzania się w parafii grup i wspólnot działających w czasach II Rzeczpospolitej?
Myślę, że każdy czas ma swoją formę organizowania się ludzi świeckich. Na przykład, Żywy Różaniec był, jest i będzie. Aktualnie działają Róże stanowe: męskie i żeńskie. Sytuacja jest jak w każdej wspólnocie, jedni przychodzą inni odchodzą. Działają inne współczesne ugrupowania i ruchy, jak np. Oaza Rodzin. Wielką nadzieję pokładam w Akcji Katolickiej.

Jest ksiądz Proboszcz kanonikiem honorowym. Co to oznacza?
Kanonik to godność nadawana przez biskupa i obowiązuje w danej diecezji. Otrzymałem ten tytuł pracując w dawnej Diecezji Chełmińskiej i drugi raz w Diecezji Gnieźnieńskiej. Ksiądz biskup nadaje takie lub inne tytuły chcąc wyrazić swoje uznanie za pracę. Myślę, że najpiękniejszym tytułem jest tytuł księdza proboszcza. Niektóre tytuły obowiązujące aktualnie w Kościele mają wieloletnią tradycję. Tytuły wprowadzają pewne urozmaicenie. Nie jest to najbardziej istotne. Najważniejsze jest, aby Pan Bóg ocenił człowieka pozytywnie i był jego nagrodą. To jest naprawdę najważniejsze.

Czy ksiądz Proboszcz lubi politykę?
Raczej nie. Chociaż orientuję się w aktualnych wydarzeniach. W naszym kościele nie politykujemy, co jest dobrze przyjmowane przez parafian. Dowiadujemy się o tym podczas kolędy, kiedy parafianie dziękują nam za to, że, jak to pięknie określają, „u nas jest głoszona Ewangelia”. Nie zgadzam się, jako proboszcz na to, aby prowadzić akcje polityczne na terenie kościoła i przykościelnym.

A jak ksiądz Proboszcz ocenia np. ostatnie prace nad nowym podziałem administracyjnym kraju, czy wcześniejszą reformę administracji kościelnej w Polsce?
Nie zauważyłem różnic w funkcjonowaniu Kościoła po reformie administracyjnej w 1992 roku. Jeśli chodzi o podział administracyjny kraju to uważam za rozsądne i logiczne, że większa od Torunia Bydgoszcz jest stolicą województwa. Chociaż jestem z urodzenia Toruniakiem, nie czuję animozji do Bydgoszczy. Została jedynie sympatia do żużlowej drużyny „Apator Toruń”. Jej trenerem był i jest parafianin z parafii Toruń-Kaszczorek. Z tej racji miałem zawsze dobre miejsce na mecze żużlowe na stadionie „Apatora”. Uważam, że animozje między Toruniem, a Bydgoszczą są nieuzasadnione i raczej animowane przez polityków.

Powszechnie wiadomo, że proboszcz – ojciec parafii ma wiele zajęć. Czy starcza Księdzu czasu na czytanie gazet, książek?
Nie czytam lokalnych dzienników, choć staram się być na bieżąco z poznawaniem wydarzeń. Czytam tygodnik „Niedziela”. Lubię dobrą książkę, od czasu do czasu dobry film w TV. Koniecznie trzeba poczytać coś ze swej dziedziny.

Jakim ksiądz był chłopakiem? W książce „Tobie Panie zaufałem” wspomina ksiądz o swoich zainteresowaniach piłką nożną.
Od dziecka byłem namiętnym piłkarzem. Po lekcjach do późnych godzin wieczornych biegałem za piłką. Zawsze grałem w ataku. Zimą jeździłem na łyżwach. Brakowało czasem czasu na naukę i w szkole podstawowej otrzymywałem nienajlepsze oceny. Lepiej było już w szkole średniej i bardzo dobrze w seminarium duchownym. Te sportowe zainteresowania przetrwały. Jako wikariusz organizowałem chłopięce drużyny piłkarskie i rozgrywki z drużynami z sąsiednich miejscowości.

Czy lubi ksiądz Proboszcz uśmiechać się?
Nie wiem, czy to zauważyliście? Na pewno nie jestem smutnym urzędnikiem.

Czy jest coś, co Księdza denerwuje?
Są w życiu kapłana sytuacje wymagające wiele cierpliwości i rozwagi. Naprawdę wiele. Modlę się o łaskę do Boga, aby mi tych cech nie zabrakło.

Serdecznie dziękujemy za rozmowę. Bóg zapłać.
Wróć do spisu treści